Schronisko dla zwierząt "Happy Dog" w Sobolewie zostało zamknięte przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie. Decyzja ta kończy wielomiesięczną sprawę dotyczącą drastycznych zaniedbań w opiece nad zwierzętami, która wzbudziła ogromne emocje społeczne i zaangażowanie znanych osobistości.
Stanowcza reakcja premiera Tuska
Premier Donald Tusk w sobotę jednoznacznie skomentował zamknięcie placówki, podkreślając, że "nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie". W swoim wystąpieniu premier dodał:
"Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru"
Masowe kontrole w całej Polsce
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że w związku z utrzymującymi się mrozami zlecono wojewodom przeprowadzenie kontroli schronisk w całym kraju. Inspektorzy weterynarii przeprowadzili ponad 200 niezapowiedzianych wizyt, podczas których wykryto liczne uchybienia, w tym szczególnie rażące w placówce w Sobolewie.
Minister Marcin Kierwiński podkreślił na platformie X, że interwencyjne kontrole rozpoczęły się w poniedziałek i będą kontynuowane. "Nie będzie przyzwolenia na barbarzyństwo" - napisał minister.
Dramatyczne warunki w schronisku
W zamkniętej placówce przebywało około 180 psów i kilka kotów. Właściciel schroniska, Marian D., nie zastosował się do wcześniejszych decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii wzywających do usunięcia uchybień. Zarzuty wobec mężczyzny obejmują:
- Trzymanie psów w za ciasnych kojcach
- Stosowanie przemocy wobec zwierząt
- Niedostarczanie odpowiedniej ilości pokarmu
- Ogólne zaniedbania w opiece nad zwierzętami
Właściciel schroniska w 2019 roku usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Sprawa nadal toczy się przed sądem - w lutym tego roku ma odbyć się kolejna rozprawa.
Rola mediów i celebrytów w nagłośnieniu sprawy
Sytuację w sobolewskim schronisku nagłośnili znani artyści i influencerzy, w tym Dorota "Doda" Rabczewska oraz Małgorzata Rozenek-Majdan. Ich zaangażowanie przyczyniło się do zwiększenia społecznej presji na władze.
Dziennikarka Agnieszka Gozdyra skomentowała decyzję o zamknięciu schroniska słowami: "Presja ma sens", jednocześnie apelując do premiera o zmianę prawa. "Dość prywatnych patoschronisk. Państwo ma likwidować bezdomność, a nie dotować kreatury bez sumień" - napisała.
Polityczne podziały wokół sprawy
Szczególną rolę w walce o zamknięcie schroniska odegrał poseł Łukasz Litewka z Lewicy, który jako jedyny parlamentarzysta osobiście interweniował na miejscu. Po ogłoszeniu decyzji o zamknięciu opublikował lakoniczny wpis: "Dziękuję. Koniec Sobolewa stał się faktem".
Krzysztof Stanowski podkreślił zaangażowanie posła Litewki: "Pamiętajcie, że był tam i walczył jeden polityk - poseł Łukasz Litewka z Lewicy. Rząd nie widział w działalności schroniska żadnego problemu".
Reakcje polityków i dziennikarzy
Zamknięcie schroniska wywołało lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Politycy Koalicji Obywatelskiej jednoznacznie poparli decyzję:
- Dariusz Joński: "Jeśli ktoś krzywdzi zwierzęta, nie zasługuje na ani gram pobłażania"
- Dorota Niedziela: "Nie ma zgody na krzywdzenie zwierząt. Bezwzględnie"
- Kamila Gasiuk-Pihowicz: "Państwo działa, teraz czas na refleksję"
Wiceszefowa MSWiA Magdalena Roguska podkreśliła, że "dobro zwierząt to nie ideologia, a obowiązek i odpowiedzialność".
Kontrowersje wokół działań władz lokalnych
Dziennikarz Patryk Słowik zwrócił uwagę na sprzeczne działania urzędników. Jeszcze w piątek wicewojewoda mazowiecki Robert Sitnik twierdził, że nieprawidłowości w schronisku nie mają miejsca, a już w sobotę placówka została zamknięta.
"Czy wojewoda mazowiecki nadal jest wojewodą? Bo albo on i jego ludzie są całkowicie nieudolni, albo wojewoda krył właściciela schroniska" - napisał Słowik.
Zapowiedzi dalszych działań
Posłanka Katarzyna Kierzek-Koperska zapowiedziała kontynuację działań: "Czas na kolejne umieralnie dla zwierząt, które śmią nazywać się schroniskami".
Sprawa schroniska w Sobolewie stała się symbolem systemowych problemów w ochronie zwierząt w Polsce i może przyczynić się do wprowadzenia bardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących prowadzenia tego typu placówek.






