Olga Borys obchodzi dziś swoje 52. urodziny, rozpoczynając nowy rok życia z poczuciem spełnienia i bez żalu za trudnymi decyzjami zawodowymi. Aktorka, która zyskała ogromną popularność dzięki roli Zuzi Śnieżanki w kultowym serialu "Lokatorzy", w pewnym momencie podjęła odważną decyzję o odejściu z produkcji, by uniknąć zaszufladkowania.
Przełomowa decyzja o odejściu z serialu
W początkach XXI wieku Olga Borys była jedną z najbarwniejszych postaci telewizyjnego krajobrazu. Wraz z Michałem Lesieniem i Agnieszką Michalską tworzyła niezapomniany tercet w serialu komediowym TVP "Lokatorzy". Jej bohaterka - sympatyczna, nieco naiwna, ale bardzo wyrazista Zuzia - szybko podbiła serca widzów na całym kraju.
Jednak w pewnym momencie aktorka podjęła decyzję, która zaskoczyła zarówno fanów, jak i środowisko filmowe. Zdecydowała się opuścić serial, a jej rolę przejęła inna artystka. Dziś, po latach, Borys przyznaje wprost:
"Pewnie gdybym wtedy nie odeszła, dzisiaj nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem. To było dla mnie cenne doświadczenie, które nauczyło mnie pokory. Zrozumiałam, że nie ma ludzi niezastąpionych."
Walka o poważne traktowanie w branży
Choć decyzja o opuszczeniu popularnej produkcji była artystycznie uzasadniona, sprawiła, że aktorka na jakiś czas zniknęła z pierwszego planu mediów. Borys nie ukrywa, że musiała walczyć o to, by środowisko filmowe traktowało ją poważnie po okresie kojarzenia wyłącznie z komediową postacią.
"Trochę musiałam walczyć o to, by ludzie poważnie mnie traktowali" - wyznała w niedawnym wywiadzie. Wspomniała również zabawną, choć wymowną sytuację z dziennikarką:
"Pamiętam, jak udzielałam wywiadu do 'Faktu'. Młoda dziennikarka zaczęła naszą rozmowę od pytania: 'Ile ma pani IQ?'. Odpowiedziałam jej: 'Razem z panią mamy jakieś 80'. I skończyły się głupie zaczepki."
Dystans do przeszłości i nowe priorytety
Dziś Olga Borys ma znacznie większy dystans do swojej przeszłości telewizyjnej. Choć wielu widzów nadal kojarzy ją wyłącznie z "Lokatorami", sama artystka nie czuje się tym ograniczona:
"Kiedyś mnie to bolało, dzisiaj już nie. Nie mam poczucia, że okrada mnie to z mojej tożsamości. Ta rola na pewno mnie zaszufladkowała i sprawiła, że rzadko można mnie zobaczyć w telewizji. Ale nie ubolewam nad tym."
Aktorka szczerze przyznaje, że praca w serialach obyczajowych jej nie interesuje:
"Prawda jest taka, że granie w obyczajówkach mnie nudzi. 'Mamo, mamo, co dzisiaj na śniadanie?'. 'Jajecznica, synku'. 'Ale super!'. Co to są za dialogi? Praca na planie takich produkcji mnie nie rozwija."
Szczęśliwe życie prywatne
Po odejściu z "Lokatorów" Borys skupiła się na teatrze, pracy dubbingowej i wybranych projektach artystycznych. Najważniejsza pozostaje dla niej jednak sfera prywatna. Od 28 lat jest związana z aktorem Wojciechem Majchrzakiem, którego poznała na studiach teatralnych we Wrocławiu.
Para wzięła ślub w 1997 roku, a w 2006 roku doczekała się córki Miry. Dziewczyna, która obecnie jest studentką, poszła w ślady rodziców, próbując sił w modelingu. Jak zdradził dumny ojciec, Mira pracowała już w Chinach, Korei, Turcji i we Włoszech, a niebawem wyjeżdża na kontrakt do Japonii.
Sekret udanego związku
Małżonkowie z humorem podchodzą do swojej długoletniej relacji. Wojciech Majchrzak żartobliwie zdradził przepis na udany związek:
"Jednego dnia Olga ma rację, drugiego dnia Olga ma rację."
Para od zawsze stawiała na równouprawnienie w związku. Jak podkreślał Majchrzak: "Od zawsze wychodziliśmy z założenia, że każde z nas pracuje na swoje nazwisko. Dlaczego kobieta ma pracować na nazwisko męża?"
Nowy rozdział w karierze
Obecnie Olga Borys nadal jest aktywna zawodowo, choć wybiera projekty, które dają jej satysfakcję artystyczną, a niekoniecznie medialny rozgłos. Spełnia się przede wszystkim na deskach teatralnych, gdzie może w pełni wykorzystać swoje umiejętności aktorskie.
Obchodząc dziś 52. urodziny, aktorka może z satysfakcją podsumować swoją drogę zawodową. Decyzja o opuszczeniu popularnego serialu, choć trudna, pozwoliła jej zachować artystyczną integralność i rozwijać się w kierunku, który naprawdę ją interesuje.
Olga Borys udowodniła, że czasami warto zaryzykować i pójść pod prąd, by pozostać wiernym swoim przekonaniom. Jej historia to przykład tego, jak można z gracją przejść od telewizyjnej popularności do spokojnej, ale satysfakcjonującej pracy artystycznej, nie tracąc przy tym szacunku do siebie.






