Agnieszka Chylińska, znana piosenkarka i jurorka programu "Mam Talent!", w świątecznym odcinku programu "Autentyczni" w TVN po raz kolejny udowodniła, że nie boi się trudnych tematów. Artystka opowiedziała o codzienności matki trójki dzieci, z których dwoje znajduje się w spektrum autyzmu, oraz o bolesnych decyzjach z młodości, które ukształtowały jej życie.
Macierzyństwo bez lukru
Chylińska wychowuje 19-letniego Ryszarda, 15-letnią Esterę i 12-letnią Krystynę. W szczerym wyznaniu przyznała, że pojawienie się dziecka ze specjalnymi potrzebami często wywołuje u rodziców lawinę trudnych pytań i poczucie winy.
"Jak się rodzi chore dziecko, to nagle jest: czyja to wina? A jakie to geny? A jadłaś, a piłaś, a jadłaś twaróg? O nie, z powodu twarogu. A ty jesteś w tym sama i nagle masz milion informacji, to też ci nie pomaga"
Artystka podkreśliła, że mimo wsparcia ze strony mamy i teściowej, często nie chciała z niego korzystać. Zależało jej na samodzielności, choć z perspektywy czasu widzi, jak ważne jest proszenie o pomoc w momentach przeciążenia.
Presja społeczna i samotność rodziców
Piosenkarka zwróciła uwagę na ogromną presję, z jaką mierzą się rodzice dzieci w spektrum autyzmu. Jej zdaniem często towarzyszy im poczucie osamotnienia i przekonanie, że muszą radzić sobie sami.
Chylińska nie ukrywa, że kontrolowanie wszystkiego i chęć samodzielnego radzenia sobie z problemami to jej naturalna cecha, która jednak nie zawsze służy dobru rodziny.
"Ja sobie dałam radę, ale wiem, że to jest też ważne dla rodziców, żeby oni się nie wstydzili przyjść i powiedzieć: słuchaj, ja nie mam siły, nie umiem, nie wiem, nie rozumiem. I wtedy nie jest się samym"
Duchowa przemiana
W rozmowie pojawił się także wątek wiary, z którą artystka jest mocno związana. Chylińska przyznała, że w przeszłości nie kryła żalu i buntu wobec Boga po trudnych doświadczeniach życiowych.
Jak wyznała, pojawiały się w niej pełne złości pytania:
"Dlaczego ja? Dlaczego mnie? Dlaczego nie tej pijaczce, co miała sześcioro zdrowych dzieci, a ja się starałam o mojego syna, a ona ma zdrowe…"
Z czasem jednak jej podejście uległo fundamentalnej zmianie. Zamiast pytać "dlaczego", zaczęła skupiać się na tym, co może zrobić tu i teraz dla szczęścia swoich dzieci.
Bolesne wspomnienia z młodości
W tym samym programie artystka wróciła do trudnych wspomnień z okresu dorastania. Wyznała, że w wieku 18 lat podjęła "rozpaczliwą decyzję" o wyprowadzce z domu rodzinnego.
Rodzice Chylińskiej, którzy pochodzili z biedy i jako pierwsze pokolenie w rodzinie zdobyli wyższe wykształcenie, nie mogli pogodzić się z decyzją córki o rezygnacji z dalszej nauki na rzecz kariery muzycznej.
"Możesz się domyślić, jakim bólem dla nich był fakt, że ja i mój brat powiedzieliśmy im, że nie chcemy się uczyć"
Lekcja na przyszłość
Chylińska nie ukrywa, że tamta decyzja była bardzo bolesna dla wszystkich zaangażowanych stron. Gdyby mogła cofnąć czas, prawdopodobnie podjęłaby inne kroki.
To doświadczenie nauczyło ją jednak ważnej lekcji - by nie rezygnować z siebie, nawet w najtrudniejszych momentach życia.
"Nauczyłam się, że jeśli przychodzi coś bardzo trudnego - opuszcza cię przyjaciel, zostawia osoba bliska albo słyszysz straszliwe słowa od kogoś, kogo kochasz - to myślę: dobra, dostałam to, ale ja chcę dalej żyć"
Świąteczny odcinek programu "Autentyczni" po raz kolejny pokazał, że Agnieszka Chylińska nie boi się trudnych tematów i szczerych rozmów o życiu, które daleko odbiega od medialnymi stereotypów o gwiazdorskim życiu.






