Polska zmaga się z poważnym kryzysem na rynku pelletu drzewnego. Właściciele kotłów na biomasę alarmują o drastycznych brakach opału oraz gwałtownym wzroście cen, które w niektórych przypadkach sięgają nawet 3000 złotych za tonę. Na dramatyczną sytuację zareagował już minister energii Miłosz Motyka, który nie wyklucza interwencji państwa.
Dramatyczne braki pelletu w całym kraju
Sytuacja na rynku pelletu stała się krytyczna w całej Polsce. Składy opału świecą pustkami, a wielkie sieci handlowe takie jak Castorama, Obi czy Leroy Merlin informują o braku dostępności produktu. Mieszkańcy różnych regionów kraju dzielą się w mediach społecznościowych informacjami o pojedynczych workach opału, które udało się znaleźć.
"Sprawdziłam wszystkie możliwe sklepy budowlane" - skarży się jedna z czytelniczek serwisu Kontakt24. Podobne głosy płyną z całego kraju, gdzie właściciele pieców na pellet desperacko szukają opału na najbliższe dni.
Ceny pelletu rosną błyskawicznie
Jeszcze w październiku ubiegłego roku tona pelletu kosztowała około 1400 złotych. Obecnie ceny przekroczyły już 2000 złotych, a w skrajnych przypadkach sięgają nawet 3000 złotych za tonę. To oznacza wzrost cen o ponad 100 procent w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
Dla porównania, latem pellet można było kupić niemal o połowę taniej. Eksperci od lat ostrzegają, że najlepszym momentem na zakup tego opału są cieplejsze miesiące roku, gdy dostępność surowca jest znacznie lepsza.
Główna przyczyna kryzysu - brak trocin
Za dramatyczną sytuację na rynku pelletu odpowiada przede wszystkim niedobór surowca drzewnego, szczególnie trocin, które stanowią kluczowy składnik produkcji. Artur Radomski, właściciel firmy RADOX ze Starego Dworu w województwie warmińsko-mazurskim, wyjaśnia mechanizm problemu:
"Obok mamy tartak, od którego pozyskiwaliśmy trociny, ale od miesiąca stoi z powodu mrozów. Jest zamknięty, a bale drewna są tak przemarznięte, że piła podczas cięcia traci zęby."
Ceny trocin wzrosły w ciągu roku nawet o 100 procent - z poziomu 60-70 złotych do 120 złotych za metr przestrzenny. To drastycznie ogranicza możliwości produkcyjne zakładów, mimo że producenci pracują na pełnych obrotach.
Sezonowość produkcji pogłębia problemy
Zimą sytuacja dodatkowo się komplikuje, ponieważ tartaki i stolarnie wykorzystują trociny na własne potrzeby grzewcze, zamiast sprzedawać je producentom pelletu. Jak wyjaśnia Artur Radomski:
"Stolarnia latem sprzedaje nam 100 ton trocin, a od września do kwietnia nie dostaniemy od nich nawet kilograma - ogrzewają się sami."
Obecnie dzienna produkcja dziesięciu ton pelletu w jego firmie rozchodzi się w ciągu zaledwie dwóch godzin. Klienci ustawiają się w kolejkach, a opał jest reglamentowany.
Minister energii rozważa interwencję
Na alarmujące sygnały z rynku zareagował minister energii Miłosz Motyka. Podczas konferencji w Sejmie zapewnił, że rząd nie reglamentuje cen pelletu, ale wskazał na możliwość działań ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
"Gdyby UOKiK stwierdził zaburzenia na rynku pelletu, to wtedy w przyszłości, wspólnie z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych będzie podejmowana interwencja" - poinformował minister.
Motyka podkreślił, że liczy na stabilizację cen, ale nie wyklucza ewentualnych działań interwencyjnych państwa mających na celu zwiększenie ilości produktu na rynku.
Boom na kotły na pellet pogłębia kryzys
Problem dodatkowo nasila się przez rosnącą popularność kotłów na biomasę. W minionym roku już 3 na 4 wnioski o dotację w ramach programu "Czyste powietrze" dotyczyły zakupu kotła na pellet. Te źródła ogrzewania przebiły pod tym względem pompy ciepła, które jeszcze niedawno dominowały.
Za zwiększoną liczbą nowych kotłów nie nadąża jednak łańcuch dostaw pelletu. Szczególnie widać to w północnych regionach Polski, gdzie mroźna zima trwająca ponad miesiąc wyczerpała zapasy opału.
Sytuacja innych rodzajów opału
Dla porównania, ceny innych materiałów grzewczych pozostają względnie stabilne:
- Drewno opałowe: 200-750 zł za metr sześcienny (w zależności od gatunku)
- Brykiet RUF: 1150-1500 zł za paletę (960-1000 kg)
- Brykiet Pini-Kay: 1400-1900 zł za paletę
- Węgiel (orzech): od 1150 zł za tonę
Eksperci radzą: kupuj latem
Specjaliści od lat ostrzegają właścicieli kotłów na pellet przed zakupami w sezonie grzewczym. Damian Sokół z portalu branżowego panpellet.pl podkreśla:
"Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem dla użytkowników pieców na pellet jest zaopatrywanie się w opał w cieplejszych miesiącach - późną wiosną lub latem."
Pellet drzewny jest produktem silnie sezonowym i bardzo wrażliwym na wzrost popytu. W okresie zimowym, przy większym zapotrzebowaniu oraz ograniczonej dostępności surowca, niemal zawsze obserwuje się wzrost cen.
Obecny kryzys na rynku pelletu pokazuje, jak ważne jest planowanie zakupów opału z wyprzedzeniem. Właściciele kotłów na biomasę, którzy nie zrobili zapasów latem, teraz muszą liczyć się nie tylko z wyższymi kosztami, ale także z problemami z dostępnością tego strategicznego dla nich surowca.






