Tragedia rozegrała się w środę w północnej dzielnicy Tai Po w Hongkongu, gdzie potężny pożar strawił kompleks mieszkaniowy Wang Fuk Court. Co najmniej 13 osób zginęło, a 16 zostało ciężko rannych w wyniku żywiołu, który objął kilka wysokich budynków mieszkalnych.
Dramatyczne chwile w centrum Hongkongu
Pożar wybuchł około godziny 14:51 czasu lokalnego, szybko rozprzestrzeniając się na kolejne wieżowce kompleksu. Straż pożarna natychmiast ogłosiła czwarty stopień alarmu - najwyższy poziom zagrożenia. Z budynków wydobywały się kłęby gęstego, czarnego dymu, który spowił całą okolicę.
Kompleks Wang Fuk Court składa się z ośmiu bloków mieszkalnych oferujących blisko 2000 lokali, w których mieszka około 4000 osób. Ewakuowano co najmniej 180 mieszkańców, jednak część z nich pozostała uwięziona w płonących budynkach.
Bambusowe rusztowania przyspieszyły rozprzestrzenianie ognia
Według relacji świadków i ekspertów, pożar mógł się tak szybko rozprzestrzenić z powodu bambusowych rusztowań otaczających remontowane wieżowce. Te tradycyjne konstrukcje, powszechnie używane w Hongkongu podczas prac budowlanych, stały się idealnym paliwem dla płomieni.
"Na początku myśleliśmy, że pali się tylko rusztowanie, ale kilka minut później cała zewnętrzna ściana zrobiła się czerwona" - relacjonował jeden ze świadków dziennikowi "Ming Pao".
Mieszkańcy wskazują na zaniedbania
Jedna z mieszkanek kompleksu ujawniła niepokojące szczegóły dotyczące możliwej przyczyny tragedii. Kobieta twierdziła, że wcześniej widziała pracowników remontowych palących papierosy na bambusowych rusztowaniach.
"Mówiłam im, żeby nie palili, ale to bardzo trudne do opanowania!" - powiedziała mieszkanka w rozmowie z lokalnym portalem Ta Kung Wen Wei.
Dodała również, że słyszała od innych lokatorów o znajdowanych na parapetach niedopałkach papierosów, choć sama nie widziała momentu ich wyrzucania.
Krytyka tempa akcji ratunkowej
Część mieszkańców krytykowała tempo działań służb ratunkowych. Jedna z kobiet, która mieszka w bloku numer 2, relacjonowała dramatyczne chwile ewakuacji:
"Pożar rozprzestrzenił się już na 5-6 budynków. Ogień przesuwał się w naszą stronę, a oni wciąż nie używali wody. A teraz nasz blok 2 też jest całkowicie spalony".
Skutki dla miasta
Tragedia sparaliżowała część Hongkongu. Zamknięto główną autostradę Tai Po, wprowadzając objazdy dla komunikacji publicznej. Władze miasta zaleciły mieszkańcom okolicy pozostanie w domach z zamkniętymi drzwiami i oknami.
Szef rządu Hongkongu, John Lee, zapowiedział otwarcie tymczasowych schronisk dla pogorzelców oraz zapewnienie wsparcia psychologicznego dla poszkodowanych i ich rodzin.
Trudna akcja ratunkowa
Wysokość budynków znacznie utrudniła działania strażaków. Służby ratunkowe musiały zmierzyć się nie tylko z ogniem, ale także z gęstym dymem i spadającymi fragmentami konstrukcji. Wśród poszkodowanych znaleźli się również strażacy biorący udział w akcji gaśniczej.
Nagrania opublikowane w mediach społecznościowych pokazują skalę zniszczeń - płonące całe piony mieszkań i spadające z elewacji fragmenty bambusowych rusztowań.
Dochodzenie w toku
Wykonawca budynków poinformował dziennik "Sing Tao Daily", że nie można wykluczyć możliwości zapalenia się materiałów na rusztowaniu, jednak dokładna przyczyna pożaru jest nadal badana przez straż pożarną.
To jeden z najpoważniejszych pożarów w historii Hongkongu w ostatnich latach. Tragedia uwypukla problemy związane z bezpieczeństwem w gęsto zabudowanych dzielnicach miasta oraz potrzebę zaostrzenia przepisów dotyczących prac remontowych w wysokich budynkach mieszkalnych.






