Sytuacja wokół Grenlandii staje się coraz bardziej napięta, gdy lider grenlandzkiej opozycji Pele Broberg wzywa do bezpośrednich rozmów z Waszyngtonem z pominięciem Kopenhagi. Jednocześnie Dania przygotowuje się na możliwy scenariusz militarny, a amerykańska opinia publiczna wyraża sprzeciw wobec planów Donalda Trumpa.
Opozycja grenlandzka chce bezpośredniego dialogu z USA
Pele Broberg, przewodniczący partii Naleraq - największego ugrupowania opozycyjnego na Grenlandii - otwarcie zakwestionował dotychczasowy model dyplomatyczny. "Zachęcamy nasz obecny rząd do podjęcia dialogu z rządem USA bez udziału Danii" - oświadczył lider partii, która w ostatnich wyborach zdobyła 25 procent głosów.
Broberg argumentuje, że Dania swoją mediacją nastawia wrogo zarówno Grenlandię, jak i Stany Zjednoczone. Jego ugrupowanie proponuje zawarcie z Waszyngtonem umowy o "wolnym stowarzyszeniu", na mocy której Grenlandia otrzymałaby amerykańskie wsparcie i ochronę w zamian za przyznanie praw wojskowych, nie stając się jednocześnie terytorium USA.
Rząd Grenlandii dystansuje się od propozycji opozycji
Oficjalny rząd w Nuuk zajmuje odmienne stanowisko. Minister spraw zagranicznych Vivian Motzfeldt podkreśliła, że prowadzenie rozmów z pominięciem Danii nie jest obecnie możliwe ze względów prawnych.
"Musimy przestrzegać prawa i mamy zasady rozwiązywania problemów w Królestwie" - powiedziała polityk w rozmowie z dziennikiem "Sermitsiaq".
Na przyszły tydzień zaplanowano spotkanie ministrów spraw zagranicznych Danii i Grenlandii z sekretarzem stanu USA Marco Rubio. Szefowa grenlandzkiej dyplomacji wyraziła nadzieję, że rozmowy doprowadzą do ustabilizowania relacji z Waszyngtonem.
Amerykanie przeciwni planom Trumpa
Najnowsze badania opinii publicznej w USA pokazują, że rodacy Donalda Trumpa nie popierają jego planów wobec Grenlandii. Według sondażu firmy YouGov:
- 45 procent Amerykanów sprzeciwia się zakupowi Grenlandii przez USA
- Tylko 28 procent popiera taki pomysł
- 27 procent nie ma wyrobionej opinii
Jeszcze bardziej zdecydowane są opinie w kwestii ewentualnego użycia siły. Aż 73 procent ankietowanych jest przeciwnych militarnemu przejęciu wyspy, podczas gdy tylko 8 procent popiera takie rozwiązanie.
Dania przygotowuje się na najgorszy scenariusz
Ministerstwo obrony Danii potwierdziło obowiązywanie zasad z 1952 roku, zgodnie z którymi żołnierze mają prawo i obowiązek natychmiastowej odpowiedzi na atak, bez czekania na formalne rozkazy. Zasada ta obejmuje również terytorium Grenlandii.
"Zaatakowane siły muszą natychmiast podjąć walkę bez rozkazu, nawet jeżeli ich dowódcy nie zostali poinformowani, że kraj znalazł się w stanie wojny" - przekazał resort obrony w odpowiedzi na pytanie dziennika "Berlingske".
Sprzeczne sygnały z Waszyngtonu
Administracja Trumpa wysyła mieszane komunikaty. Podczas gdy sekretarz stanu Marco Rubio wykluczył amerykańską inwazję na Grenlandię w rozmowie z francuskim ministrem spraw zagranicznych, rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła, że działania militarne są "zawsze jedną z dostępnych opcji".
Były premier Francji Dominique de Villepin ostrzegł, że ewentualna inwazja na Grenlandię uczyniłaby ze Stanów Zjednoczonych "wroga" europejskich państw członkowskich NATO. Podkreślił, że atak jednego członka Sojuszu na drugiego byłby bezprecedensowy.
Strategiczne znaczenie Grenlandii
Grenlandia, największa wyspa świata (nie licząc kontynentów), ma kluczowe znaczenie geopolityczne. Zamieszkana przez około 57 tysięcy osób wyspa:
- Posiada strategiczne położenie między Europą a Ameryką Północną
- Jest idealna dla systemów obrony przeciwrakietowej
- Dysponuje bogatymi zasobami mineralnymi
- Może zmniejszyć amerykańską zależność od Chin w kwestii surowców
Napięcia wokół Grenlandii pokazują głębokie podziały nie tylko między sojusznikami z NATO, ale także w samym społeczeństwie grenlandzkim, gdzie część polityków dąży do większej niezależności od Danii, podczas gdy rząd pozostaje ostrożny wobec radykalnych zmian.






