Niewielka wieś Dylewko w gminie Grunwald koło Ostródy znalazła się w dramatycznej sytuacji po intensywnych opadach śniegu, które nawiedziły północną Polskę. Trzydziestu mieszkańców miejscowości w województwie warmińsko-mazurskim zostało praktycznie odciętych od świata zewnętrznego.
Metrowe zaspy blokują dostęp do wsi
W ciągu ostatnich dwóch dni w Dylewku spadło około 50 centymetrów śniegu, a silny wiatr utworzył zaspy sięgające miejscami ponad metra wysokości. Największym problemem jest droga łącząca wieś z krajową trasą nr 15 - arteria ta jest tak zasypana, że niemal nie widać jej przebiegu.
"Zaspy po pachy" - słyszymy na nagraniu udostępnionym przez lokalną redakcję Ostróda Flesz, która jako pierwsza poinformowała o trudnej sytuacji mieszkańców.
Brak dostaw żywności i leków
Mieszkańcy Dylewka borykają się z poważnymi problemami zaopatrzeniowymi. Jeden z lokalnych mieszkańców alarmuje:
"Od poniedziałku nikt nam nie dowozi chleba, żywiemy się tym, co zostało ze świąt. Jest to jedyna droga, która kończy się we wsi."
We wsi nie ma własnego sklepu - najbliższy punkt handlowy znajduje się w odległości dwóch kilometrów. Mężczyzna regularnie dowożący pieczywo nie pojawił się od początku tygodnia, a mieszkańcy muszą korzystać z zapasów świątecznych i zamrożonego chleba.
Dramatyczna sytuacja medyczna
Szczególnie niepokojąca jest sytuacja osób potrzebujących pomocy medycznej. Mieszkańcy są zmuszeni do odwoływania zaplanowanych wizyt lekarskich, a osoby starsze obawiają się o dostęp do niezbędnych leków.
"Mam rodziców z różnymi schorzeniami - ani do lekarza, ani karetka nie dojedzie, a leki się kończą" - przekazał zaniepokojony mieszkaniec.
Jeden z seniorów, który miał wizytę w Gietrzwałdzie, musiał ją odwołać ze względu na niemożność bezpiecznego dotarcia do przychodni. Małżeństwo seniorów liczy na pomoc zięcia w dostarczeniu kończących się leków.
Akcja odśnieżania w toku
Na miejsce skierowano dwa pługi śnieżne, które próbują udrożnić przejazd z drogi krajowej do wsi. Praca sprzętu jest jednak utrudniona przez silny wiatr, który natychmiast nawiewa śnieg na odśnieżone odcinki.
"Nie wychodziłem z domu przez trzy dni, ale dzisiaj już muszę się przekopać, bo siostra prosiła, żeby ją odebrać ze szpitala" - mówi jeden z mieszkańców w rozmowie z TVN24.
Kierowca pługa pozostaje optymistą:
"Takim dużym sprzętem ciężko jest przepchnąć śnieg i udrożnić drogę, ale myślę, że jeszcze chwilę i będzie lepiej. Widziałem, że już samochody przejeżdżały."
Ostrzeżenia meteorologiczne w mocy
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej utrzymuje alerty I stopnia dla województwa warmińsko-mazurskiego oraz północnych części województw podlaskiego i mazowieckiego. Synoptycy przewidują:
- Dalsze intensywne opady śniegu - do 10-15 cm przyrostu
- Zamiecie śnieżne z wiatrem do 65 km/h
- Długotrwały charakter opadów
Mieszkańcy porównują do zimy stulecia
Starsi mieszkańcy Dylewka porównują obecną sytuację do surowych zim lat 60. i 70. XX wieku, choć podkreślają, że tamte zimy były jeszcze bardziej ekstremalne.
"W latach 60. i 70. było śniegu na cztery metry i nawet koniem nie dało się przejechać. Teraz to jest bajka. Dwa tygodnie zimy i będzie odwilż" - komentuje jeden ze starszych mieszkańców.
Sytuacja w Dylewku pokazuje, jak intensywne zjawiska pogodowe mogą wpływać na życie mieszkańców małych miejscowości, pozbawionych podstawowej infrastruktury handlowej i medycznej. Lokalne władze nie przekazały jeszcze informacji o planowanych działaniach pomocowych dla odciętej społeczności.






