W piątek wieczorem prezydent Karol Nawrocki odwiedził siedzibę Polskiego Komitetu Olimpijskiego na tradycyjnym kolędowaniu z Polską Rodziną Olimpijską. Spotkanie miało być okazją do wspólnego świętowania i życzeń przed zbliżającymi się zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Jednak większość prominentnych działaczy zdecydowała się zbojkotować to wydarzenie.
Symboliczna frekwencja wśród działaczy
Pomimo że zaproszenia otrzymali wszyscy członkowie władz PKOl, na spotkaniu pojawiła się jedynie garstka osób. Oprócz prezesa Radosława Piesiewicza, obecni byli: Teresa Sukniewicz-Kleiber, Rafał Grotowski, Grzegorz Kotowicz, Mieczysław Nowicki oraz Andrzej Supron. Z osiemnastu członków prezydium, udział wzięło zaledwie sześciu.
Znacznie bardziej wymowna okazała się lista nieobecnych. Wśród działaczy, którzy nie stawili się na spotkaniu z głową państwa, znaleźli się m.in.:
- Otylia Jędrzejczak - mistrzyni olimpijska w pływaniu
- Leszek Blanik - złoty medalista olimpijski w gimnastyce
- Maja Włoszczowska - dwukrotna medalistka olimpijska w kolarstwie górskim
- Adam Korol - prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej
- Cezary Kulesza - prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej
- Marian Kmita, Rafał Tatarucha, Tomasz Chamera, Henryk Olszewski
Prezydent żartuje z polityków
Podczas spotkania prezydent Nawrocki nie tylko składał życzenia polskim sportowcom przed zimowymi igrzyskami we Włoszech, ale także pozwolił sobie na żartobliwy komentarz na temat różnic między światem sportu a polityki.
"Pod wieloma względami światy sportu i polityki są zupełnie inne. W sporcie najważniejsza jest konsekwentna praca. Sportowcy dużo robią, a znacznie mniej mówią. Politycy więcej mówią, ale niestety często też dużo mniej robią"
Prezydent podkreślił także swoje zaangażowanie jako "pierwszego kibica Rzeczypospolitej" i wyraził dumę z polskich sportowców reprezentujących kraj na arenie międzynarodowej.
Optymizm przed igrzyskami w Mediolanie
Nawrocki odniósł się również do pesymistycznych prognoz ekspertów dotyczących liczby medali, które Polska może zdobyć na zbliżających się zimowych igrzyskach olimpijskich.
"Gdyby ktoś rok temu powiedział, że będę prezydentem, to wielu powiedziałoby, że tak nie będzie" - stwierdził, nawiązując do swojego niespodziewanego zwycięstwa w wyborach prezydenckich. Dodał, że to nie komentatorzy czy bukmacherzy decydują o sukcesie, lecz sami sportowcy.
Konflikt w PKOl trwa
Niska frekwencja na spotkaniu z prezydentem to kolejne potwierdzenie głębokiego kryzysu w Polskim Komitecie Olimpijskim. Większość związków sportowych odwróciła się od prezesa Piesiewicza, a atmosfera wokół instytucji pozostaje napięta.
Sytuacja ta może mieć wpływ na przygotowania do wyborów w PKOl, które zaplanowane są na kwiecień 2027 roku. Wśród potencjalnych kandydatów na stanowisko prezesa wymienia się Mariana Kmitę, dyrektora sportu w Polsacie, podczas gdy inne prominentne postacie, takie jak Adam Małysz czy Maja Włoszczowska, miały odrzucić możliwość startu w wyborach.
Przed spotkaniem prezydent spędził ponad 20 minut na prywatnej rozmowie z Piesiewiczem w jego biurze, co może świadczyć o dobrych relacjach między oboma politykami.






