Stadion przy ulicy Limanowskiego w Częstochowie stał się w niedzielę areną niezwykle istotnego spotkania dla układu sił w PKO BP Ekstraklasie. Raków Częstochowa zmierzył się z Zagłębiem Lubin w zaległym meczu 4. kolejki, który może zadecydować o nowym liderze rozgrywek.
Stawka meczu na wagę złota
Przed pierwszym gwizdkiem Medaliki zajmowały trzecie miejsce w tabeli, tracąc zaledwie jeden punkt do prowadzącej Wisły Płock. Zwycięstwo w niedzielnym pojedynku oznaczało dla częstochowian możliwość przejęcia fotela lidera i wywierania presji na pozostałych pretendentów do mistrzowskiego tytułu.
Spotkanie zostało wcześniej przełożone z powodu europejskich obowiązków Rakowa w Lidze Konferencji Europy. Paradoksalnie, ta przeszkoda może okazać się teraz atutem dla drużyny Marka Papszuna w walce o najwyższe cele.
Zagłębie z własnymi ambicjami
Przyjezdni z Lubina nie zamierzali jednak pełnić roli statystów. Ósma drużyna ligowej tabeli miała przed sobą szansę na spektakularny skok w klasyfikacji. Ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby Miedziowym na:
- Zrównanie się punktami z Rakowem Częstochowa
- Zbliżenie się na jeden punkt do ligowego podium
- Włączenie się do walki o czołowe lokaty
- Pokrzyżowanie planów jednemu z głównych faworytów sezonu
Emocjonalne pożegnanie Papszuna
Dodatkowego dramatyzmu niedzielnym wydarzeniom nadawał fakt, że dla Marka Papszuna prawdopodobnie był to ostatni mecz w roli trenera Rakowa na stadionie przy Limanowskiego. Doświadczony szkoleniowiec, który doprowadził częstochowian do największych sukcesów w historii klubu, miał okazję pożegnać się z kibicami w wielkim stylu.
Przebieg pierwszej połowy
Spotkanie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 14:45, a już od pierwszych minut można było zaobserwować ofensywne nastawienie gospodarzy. Pierwsza połowa obfitowała w emocjonujące sytuacje z obu stron:
W 10. minucie Zagłębie miało doskonałą okazję na objęcie prowadzenia. Po dośrodkowaniu Makowskiego, Reguła uderzył głową, ale jego strzał świetnie wybronił Racovitan, wybijając piłkę lecącą wprost do bramki Zycha.
Raków odpowiedział groźnymi akcjami w 4. i 6. minucie. Najpierw po dośrodkowaniu Ameyawa w polu karnym gości doszło do zamieszania, a obrońcy zablokowali próbę strzału Brunesa. Dwie minuty później Bulat wpadł w pole karne, lecz pod presją defensora oddał niecelny strzał.
Osłabienia w składzie gości
Warto odnotować, że Zagłębie Lubin przystąpiło do meczu bez dwóch istotnych zawodników. Leonardo Rocha oraz Jesus Diaz, wypożyczeni z Rakowa, zgodnie z regulaminem nie mogli wystąpić przeciwko swojemu macierzystemu klubowi.
Znaczenie dla dalszych losów sezonu
Niedzielne starcie w Częstochowie może okazać się punktem zwrotnym w tegorocznych rozgrywkach Ekstraklasy. Dla Rakowa była to szansa na umocnienie pozycji faworyta do tytułu, podczas gdy Zagłębie mogło zaskoczyć wszystkich i włączyć się do walki o europejskie puchary.
Rezultat tego spotkania z pewnością wpłynie na dalsze losy sezonu i może zadecydować o tym, która drużyna będzie dyktować warunki w nadchodzących tygodniach ligowej rywalizacji.






