Juventus nie zdołała wykorzystać przewagi w domowym spotkaniu z Lecce, remisując 1-1 na Allianz Stadium. Mimo dominacji przez większą część meczu, Stara Dama została ukarana za marnotrawstwo w końcówce pierwszej połowy i nieudolność w wykorzystywaniu sytuacji bramkowych.
Dominacja bez efektu
Podopieczni Luciano Spallettiego kontrolowali przebieg spotkania od pierwszych minut, stosując system 4-2-3-1. Szczególnie aktywny był Andrea Cambiaso, który wielokrotnie zagrażał bramce gości z lewej strony boiska. Już w 8. minucie Jonathan David mógł otworzyć wynik, ale jego strzał głową obronił Falcone z pomocą słupka.
Juventus stwarzał kolejne okazje - Cambiaso dwukrotnie zmuszał bramkarza Lecce do trudnych interwencji, a w 30. minucie zmarnował stuprocentową sytuację z kilku metrów od bramki. Presja gospodarzy była tak intensywna, że trener gości Roberto Di Francesco został zmuszony do przedwczesnej zmiany, wprowadzając Danilo Veigę w miejsce przeciążonego Pereza.
Błąd Cambiaso karze Juventus
Paradoksalnie, najlepszy zawodnik pierwszej połowy stał się też jej głównym winowajcą. W doliczonym czasie gry Cambiaso popełnił fatalny błąd w rozegraniu, a piłkę przejął Banda, który z granicy pola karnego pokonał bezradnego Di Gregorio. Kibice na Stadium nie kryli rozczarowania, żegnając drużynę gwizdami.
Błyskawiczna odpowiedź i zmarnowany rzut karny
Spalletti zareagował na przerwę, wprowadzając Zhegrovę w miejsce Conceicao. Zmiana przyniosła natychmiastowy efekt - już w 49. minucie McKennie doprowadził do wyrównania, wykorzystując rykoszet po strzale Yildiza.
Kluczowy moment spotkania nastąpił w 66. minucie, gdy sędzia Collu po analizie VAR podyktował rzut karny za zagranie ręką Kaby. Do jedenastki podszedł Jonathan David, ale wykonał go w sposób, który można określić mianem katastrofalnego - centralny strzał bez większej siły został bez problemu obroniony przez Falcone.
Seria niewykorzystanych okazji
Mimo wprowadzenia Openda w końcówce meczu, Juventus nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. W 93. minucie Yildiz trafił w słupek, a na dobitce Openda zmarnował niewiarygodną sytuację, strzelając wysoko ponad poprzeczką z kilku metrów.
"Gdy jesteśmy w polu karnym, musimy przewidywać, gdzie będzie piłka, a nie biegać za nią po tym, jak już przeszła" - analizował po meczu Luciano Spalletti.
Cenny punkt dla Lecce
Dla zespołu z Apulii ten punkt ma ogromną wartość w kontekście walki o utrzymanie. Zastępca trenera Del Rosso podkreślał po meczu, że drużyna pokazała charakter i determinację, jakich oczekują kibice Lecce.
Falcone był bohaterem spotkania, broniąc nie tylko rzut karny, ale też inne groźne sytuacje stworzone przez zawodników Juventusu. Jego interwencje w połączeniu z determinacją całego zespołu pozwoliły na wywiezienie cennego punktu z Turynu.
Konsekwencje dla tabeli
Remis oznacza kolejne potknięcie Juventusu w walce o miejsca gwarantujące grę w Lidze Mistrzów. Drużyna Spallettiego traci cenne punkty w domowych meczach z teoretycznie słabszymi rywalami, co może okazać się kosztowne w końcowym rozrachunku sezonu.
Dla Lecce punkt zdobyty na Allianz Stadium może okazać się kluczowy w walce o utrzymanie się w Serie A, szczególnie biorąc pod uwagę sposób, w jaki został wywalczony - z determinacją i skutecznością w wykorzystywaniu błędów rywala.






