Losowanie drabinki Australian Open 2025 przyniosło dla Igi Świątek scenariusz, który można śmiało nazwać najtrudniejszym wyzwaniem w jej dotychczasowej karierze. Polka, która wciąż czeka na swój pierwszy triumf w Melbourne, tym razem będzie musiała przejść przez prawdziwe "pole minowe" rywalek.
Spokojny początek, ale tylko pozornie
Świątek rozpocznie turniej meczem z Yue Yuan, chińską kwalifikantką zajmującą 84. miejsce w rankingu WTA. Mecz odbędzie się w poniedziałek lub wtorek, 20-21 stycznia. W drugiej rundzie na Polkę czeka Marie Bouzkova lub Renata Zarazua - z Czeszką Iga ma korzystny bilans 2-0, z Meksykanką jeszcze nie grała.
Pierwsze poważne problemy mogą pojawić się już w trzeciej rundzie, gdzie potencjalną rywalką jest Anna Kalinska. Rosjanka potrafi grać niewygodnie dla Świątek - choć Polka prowadzi w bezpośrednich meczach 2:1, to Kalinska dwa lata temu zaskoczyła ją w półfinale w Dubaju, wygrywając 6:4, 6:4.
Osaka z byłym trenerem Świątek - horror z Roland Garros może się powtórzyć
Prawdziwe trzęsienie ziemi może nastąpić w 1/8 finału, gdzie na horyzoncie majaczy Naomi Osaka. Dwukrotna triumfatorka Australian Open jest obecnie trenowana przez Tomasza Wiktorowskiego - byłego szkoleniowca Świątek, który doskonale zna każdy atut i każdą słabość polskiej tenisistki.
Wszyscy pamiętają ich ostatnie starcie - drugą rundę Roland Garros 2024, gdzie Świątek cudem wyciągnęła mecz, będąc nad przepaścią. Osaka w Australii czuje się jak w domu, a obecność Wiktorowskiego w jej zespole dodaje temu potencjalnemu pojedynkowi dodatkowego, dramatycznego smaczku.
Seria rewanżów w drugiej części turnieju
Jeśli Iga przebrnie przez pierwszy tydzień, wpadnie w strefę, którą można nazwać prawdziwym polem minowym. Potencjalne rywalki w ćwierćfinale to:
- Jelena Rybakina - Kazaszka wróciła do kosmicznej formy, wygrywając WTA Finals i demolując Świątek 3:6, 6:1, 6:0
- Belinda Bencic - Szwajcarka wygrała ich ostatni pojedynek zaledwie tydzień temu podczas United Cup (6:3, 0:6, 3:6)
Półfinał to kolejna podróż przez mękę. Może tam czekać Amanda Anisimova, z którą Świątek toczy prawdziwą wojnę. Po demolce w finale Wimbledonu 2025 (6:0, 6:0), Amerykanka żądna rewanżu nie straciła z Igą już ani seta, wyrzucając ją z US Open i pokonując w Rijadzie.
Finał marzeń lub koszmarów
W finale może dojść do wymarzonego przez wielu meczu Świątek z Sabalenką - pojedynku "dwójki" z "jedynką" światowej listy. Mimo korzystnego bilansu 8-5 dla Polki, dwa ostatnie mecze to bolesne przegrane, w tym porażka w półfinale Roland Garros 2025.
Alternatywą jest Coco Gauff, która z byłej statystki stała się wielkim problemem Świątek. Cztery ostatnie mecze padły łupem młodej Amerykanki.
Pozostałe Polki w trudnej sytuacji
Magda Linette nie dostała nawet chwili na wejście w turniej. Losowanie skojarzyło ją już w pierwszej rundzie z rozstawioną z numerem 15. Emmą Navarro, co jest jednym z najtrudniejszych otwarć w całej drabince.
Magdalena Fręch ma spokojniejszy start ze Słowenką Veroniką Erjavec, ale w drugiej rundzie prawdopodobnie czeka ją starcie z Jasmine Paolini, rozstawioną z "siódemką".
Linda Klimovicova, debiutantka w głównej drabince Wielkiego Szlema po przejściu kwalifikacji, zagra z Francescą Jones - rywalką w jej zasięgu.
Wyzwanie na miarę legend
Drabinka Australian Open 2025 nie pozostawia złudzeń. To nie autostrada, a szlak najeżony przeciwniczkami, które w ostatnich miesiącach znajdowały sposób na polską tenisistkę. Aby zdobyć upragniony, brakujący wielkoszlemowy tytuł i skompletować karierowego Wielkiego Szlema, Iga Świątek będzie musiała nie tylko wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, ale również wygrać serię wielkich rewanżów.
Turniej rozpocznie się w niedzielę 18 stycznia, ale polscy reprezentanci swoje pierwsze mecze rozegrają dopiero w poniedziałek lub wtorek. Czy Świątek zdoła przełamać australijską klątwę? Odpowiedź poznamy już wkrótce.






