Dwukrotny medalista olimpijski Dawid Kubacki odmówił komentarza w sprawie powrotu do startów norweskich skoczków, którzy zostali zdyskwalifikowani podczas marcowych mistrzostw świata za nieprawidłowości w kombinezonach. Polski zawodnik ograniczył się jedynie do lakonicznej odpowiedzi: "Bez komentarza".
Skandal z MŚ wciąż budzi kontrowersje
W marcu tego roku międzynarodowa federacja narciarska wykryła nieprawidłowości w kombinezonach norweskich skoczków, co doprowadziło do dyskwalifikacji między innymi Mariusa Lindvika i Johanna Andre Forfanga. Obaj zawodnicy otrzymali jednak zgodę na starty w nowym sezonie Pucharu Świata, co wywołuje mieszane reakcje w środowisku skoków narciarskich.
Kubacki, pytany o tę decyzję podczas wywiadu w Lillehammer, zdecydowanie uciął temat. "Nie chcę się w to mieszać" - dodał doświadczony polski skoczek.
Zmiany w kontroli sprzętu przynoszą efekty
Po skandalu na mistrzostwach świata Międzynarodowa Federacja Narciarska zapowiedziała znaczące zmiany w systemie kontroli sprzętu. Kubacki pozytywnie ocenia wprowadzone modyfikacje:
Tak. Nie byłem na wszystkich kontrolach, ale te w których wziąłem udział, były bardzo rygorystyczne. Nie ma już teraz sytuacji, żeby ktoś skakał w zbyt dużym kombinezonie. Szanse dla wszystkich drużyn się wyrównały.
System kartek jako nowe rozwiązanie
W obecnym sezonie wprowadzono system żółtych i czerwonych kartek za nieprzepisowy sprzęt. Czerwona kartka oznacza pauzę w kolejnym weekendzie PŚ. Kubacki ma mieszane odczucia co do tego rozwiązania:
- Pozytywnie ocenia odstraszający efekt - zawodnicy nie będą ryzykować ze sprzętem
- Krytykuje fakt, że za zawodnika z czerwoną kartką nie może wystąpić inny skoczek z tego kraju
- Uważa to za krzywdzące dla młodych zawodników, którzy mogliby dostać szansę
Kombinezony zmieniły oblicze skoków
Według polskiego skoczka, nowe przepisy dotyczące kombinezonów znacząco wpłynęły na sport. "Kombinezony jeszcze nigdy nie wyglądały tak jak teraz. Obostrzenia są spore" - wyjaśnił Kubacki.
Konsekwencją zmian jest potrzeba używania wyższych belek startowych, a czasami ich nawet brakuje. Kubacki podał przykład rekordu skoczni w Trondheim, który Kamil Stoch pobił z najniższego rozbiegu - obecnie taki wyczyn byłby niemożliwy.
Przygotowania do sezonu i atmosfera w kadrze
Doświadczony skoczek pozytywnie ocenia przygotowania do obecnego sezonu pod wodzą nowego trenera Macieja Maciusiaka. "Czuję się lepiej przygotowany niż rok temu. Wróciliśmy przede wszystkim do podstaw w moich skokach" - przyznał.
Znacznie poprawiła się także atmosfera w kadrze po odejściu Thomasa Thurnbichlera. "Jako grupa funkcjonujemy naprawdę dobrze. Dogadujemy się między sobą, z trenerem" - podkreślił Kubacki.
Plany na przyszłość i talent Tomasiaka
W przeciwieństwie do Kamila Stocha, który ogłosił, że obecny sezon będzie jego ostatnim, Kubacki nie planuje jeszcze zakończenia kariery. "Póki co mam siłę, chęci i wiarę w to, że mogę w tym sporcie jeszcze sporo zdziałać" - zadeklarował.
Polski skoczek pochwalił także młodego Kacpra Tomasiaka, który w debiucie w Letnim Grand Prix w Klingenthal zajął 8. miejsce. "Jest bardzo mądrym chłopakiem. Sportowo ma wielki talent, potrafi pracować, słuchać i walczyć" - ocenił 18-letniego zawodnika.
Sobotni konkurs Pucharu Świata w Lillehammer rozpocznie się o 16:00, poprzedzony kwalifikacjami o 14:30. Będzie to pierwszy prawdziwy test formy polskich skoczków w nowym sezonie.






