Kontrowersyjna walka Damiana Knyby z Agitem Kabayelem o pas tymczasowego mistrza świata WBC w wadze ciężkiej wciąż budzi emocje w środowisku bokserskim. Polski pięściarz oraz jego otoczenie ujawniają nowe szczegóły dotyczące decyzji sędziego ringowego Marka Lysona, który przerwał pojedynek w trzeciej rundzie.
Zapowiedzi sędziego przed walką
Według relacji Knyby, przed pojedynkiem sędzia Mark Lyson złożył konkretne deklaracje w szatni polskiego zawodnika. "Powiedział nam w szatni, że na pewno nie przerwie za szybko, bo to jest walka mistrzowska i ludzie chcą obejrzeć porządny pojedynek" - ujawnił polski bokser w rozmowie z Interią.
Doradca Knyby, Eryk Rachwał, potwierdza te słowa, dodając szczegóły dotyczące przedwalkowej odprawy:
Sędzia mówił, że w ogóle nie będzie się za dużo wcinał, bo to walka o pas, o mistrzostwo świata. My sami powiedzieliśmy mu, że boimy się o coś takiego, a on odpowiedział, że absolutnie nie. Dodał, że zbytnio nawet nie będzie przerywał klinczów, tylko pozwoli im pracować i wyjść z nich samemu.
Nieoczekiwane spotkanie po walce
Najbardziej zaskakujące wydarzenia rozegrały się jednak dzień po pojedynku, gdy w hotelu doszło do przypadkowego spotkania polskiej ekipy z arbitrem. Rachwał relacjonuje przebieg tej rozmowy:
"Na drugi dzień w hotelu ja z Łukaszem spotkaliśmy tego sędziego, bo był zakwaterowany w tym samym obiekcie. Podeszliśmy do niego i go zaprosiliśmy, żeby usiadł z nami" - opowiada doradca polskiego pięściarza.
Reakcja sędziego była według Rachwała bardzo wymowna:
- Na początku był w szoku, że chcą z nim rozmawiać
- Myślał, że polska strona jest obrażona
- Wielokrotnie przepraszał za swoją decyzję
- Przyznał, że może faktycznie przerwał walkę zbyt wcześnie
I tak strasznie nas przepraszał. Widać, że strasznie było mu głupio, że tak wyszło. Serio, poczułem się tak, jakby on nie chciał tego zrobić, ale musiał. Mówił, że może faktycznie ciut wcześnie przerwał.
Kontrowersje wokół decyzji
Przerwanie walki w trzeciej rundzie wywołało falę krytyki nie tylko w Polsce, ale także w Stanach Zjednoczonych. Znani eksperci boksu, Al Bernstein i Dan Rafael, określili decyzję sędziego mianem "koszmarnego przerwania walki".
Rachwał zwraca uwagę na istotny szczegół, który mógł wpłynąć na przebieg wydarzeń:
"W feralnym momencie sędziemu w interpretacji 'pomogło' potknięcie Damiana o stopę Niemca, które dodatkowo zachwiało jego równowagą. Potknięcia na żywo nie widzieliśmy, dlatego nie zrobiliśmy w ringu żadnej afery" - wyjaśnia doradca.
Teoria o rozcięciu Kabayela
Doradca polskiego boksera przedstawia także kontrowersyjną teorię dotyczącą prawdziwych przyczyn przerwania walki. Zwraca uwagę na rozcięcie, które Kabayel odniósł już w pierwszej rundzie:
"Kabayel był rozcięty po pierwszej rundzie na powiece, a to jest praktycznie najgorsze możliwe miejsce, bo bardzo wrażliwe. Z każdym trafieniem to by się tylko pogarszało" - argumentuje Rachwał.
Jego zdaniem mogło to wpłynąć na decyzję o przerwaniu pojedynku przy pierwszej nadarzającej się okazji, aby uniknąć ryzyka zakończenia walki przez lekarza ringowego.
Stanowisko Knyby
Sam Knyba, mimo krytyki decyzji sędziego, przyznaje się do popełnionych błędów:
"Przede wszystkim na pewno jestem zły na siebie, bo w ogóle dałem powód sędziemu, że mógł mnie zastopować, choć uważam, że to było zdecydowanie pochopne" - stwierdził polski zawodnik.
29-letni pięściarz podkreśla jednocześnie, że pretensje ma głównie do siebie, a nie do arbitra, choć uważa przerwanie walki za przedwczesne.
Bilans kariery
Damian Knyba w swojej zawodowej karierze stoczył dotychczas 18 walk, z których aż 17 zakończyło się jego zwycięstwem. Porażka z Kabayelem była pierwszą w jego profesjonalnej karierze, choć okoliczności jej powstania nadal budzą kontrowersje w środowisku bokserskim.
Sprawa decyzji sędziego Marka Lysona pokazuje, jak cienka jest granica między ochroną zawodnika a przedwczesnym zakończeniem widowiska, szczególnie w przypadku walk o najważniejsze tytuły w boksie zawodowym.






