Damian Knyba nie wykorzystał życiowej szansy na zdobycie tymczasowego pasa mistrza świata WBC w wadze ciężkiej. Polski pięściarz przegrał w trzeciej rundzie z Agitem Kabayelem podczas gali w niemieckim Oberhausen, ale sposób zakończenia pojedynku budzi poważne kontrowersje.
Obiecujący początek Polaka
29-letni "Husarz" wszedł do ringu w Rudolf Weber Arena z niezłomną determinacją. Polak, który do tej pory pozostawał niepokonany z bilansem 17-0, stanął przed najtrudniejszym testem w swojej karierze. Naprzeciw niego stanął równie niepokonany Agit Kabayel (26-0), posiadacz tymczasowego tytułu WBC.
Pierwsza runda przyniosła pozytywne sygnały dla polskiego obozu. Knyba prezentował się zaskakująco dobrze, był ruchliwy i aktywny. Co więcej, udało mu się nawet zranić faworyzowanego rywala. Polak nie pozwalał się rozpędzić Niemcowi pochodzenia kurdyjskiego, skutecznie kontrolując tempo pojedynku.
Zmiana układu sił w drugiej rundzie
Druga odsłona przyniosła jednak stopniową zmianę na korzyść gospodarza. Kabayel zaczął narzucać swój styl, wykorzystując swoje atuty - mocne uderzenia na korpus oraz niezwykłą jak na wagę ciężką wytrzymałość. Polski zawodnik przyjął kilka mocniejszych ciosów, ale wciąż utrzymywał się na nogach i aktywnie uczestniczył w wymianie.
Kontrowersyjne zakończenie w trzeciej rundzie
Trzecia runda okazała się fatalna dla Knyby. Niemiec od samego początku ruszył zdecydowanie do ataku, trafiając kilka razy precyzyjnymi uderzeniami na głowę i tułów. Na twarzy Polaka pojawiło się rozcięcie, a jego sytuacja stawała się coraz trudniejsza.
Największe kontrowersje wzbudza jednak moment przerwania walki przez sędziego. Arbiter wkroczył w chwili, gdy Polak wciąż był aktywny i bronił się, stojąc pewnie na nogach. Do końca rundy pozostawała jeszcze minuta, co dodatkowo potęguje dyskusję nad słusznością tej decyzji.
Przygotowania i wsparcie zespołu
Knyba przygotowywał się do tej walki w Polsce, w Dzierżoniowie, pod okiem trenera Piotra Wilczewskiego. W sparingach brali udział między innymi Piotr Łącz, Mateusz Masternak czy Adam Balski. Kondycyjnie Polak prezentował się bardzo dobrze, co potwierdzali obserwatorzy treningów.
"Będzie to forma życia. Wszystko idealnie się składa, wszystko jest po mojej stronie. Wierzę, że 10 stycznia zaszokujemy świat i zobaczycie po prostu innego zawodnika" - mówił przed walką Knyba.
Atmosfera w Oberhausen
13-tysięczna hala w Oberhausen była wyprzedana, a zdecydowana większość kibiców wspierała swojego rodaka. Polak wszedł do ringu w stroju husarza przy dźwiękach "Roty", co początkowo wywołało gwizdy, które jednak przerodziły się w gromkie brawa dla obu zawodników.
Organizatorzy mocno ograniczyli dostęp polskich dziennikarzy, przyznając jedynie 20 akredytacji dla wszystkich mediów. Transmisję przeprowadzała platforma DAZN, która tym wydarzeniem chciała rozpocząć proces odrodzenia niemieckiego boksu.
Konsekwencje porażki
Porażka oznacza koniec marzeń Knyby o rychłym pojedynku z legendarnym Ołeksandrem Usykiem o pełnoprawny tytuł mistrza świata. Kabayel natomiast utrzymał swój tymczasowy pas i pozostaje głównym kandydatem do walki o mistrzostwo z ukraińskim championem.
Mimo porażki, Polak pokazał, że może rywalizować na najwyższym światowym poziomie. Sposób zakończenia pojedynku pozostawia jednak niedosyt i rodzi pytania o to, jak potoczyłaby się walka, gdyby sędzia pozwolił na dokończenie trzeciej rundy.






