Aston Villa doznała niespodziewanej porażki na własnym stadionie, przegrywając z Everton 0-1 w meczu Premier League. Jedyną bramkę spotkania zdobył Thierno Barry w 58. minucie, kończąc imponującą serię 11 zwycięstw The Villans na Villa Park.
Barry przerywa passę gospodarzy
Decydujący moment spotkania nadszedł tuż przed godziną gry. Dwight McNeil oddał strzał w kierunku dalszego słupka, który został sparowany przez Emiliano Martíneza. Argentyński bramkarz nie utrzymał jednak piłki w rękach, a dobitką popisał się Barry, delikatnie przerzucając futbolówkę nad golkiperem.
To już trzeci gol Thierno Barry'ego w ostatnich czterech meczach Premier League. Napastnik, który kosztował Everton 27 milionów funtów po transferze z Villarreal, długo szukał swojej formy na Merseyside. W pierwszych 18 występach ligowych zdobył zaledwie jedną bramkę, ale ostatnie tygodnie pokazują jego rosnącą pewność siebie.
Zmarnowane szanse Aston Villi
Podopieczni Unaia Emery'ego mieli przewagę przez większość spotkania, kreując aż 10 sytuacji bramkowych. Szczególnie aktywny był Morgan Rogers, który jednak wielokrotnie zawodził w wykończeniu akcji, ku frustracji obserwującego mecz selekcjonera reprezentacji Anglii Thomasa Tuchela
Najbliżej wyrównania Villa była w 51. minucie, gdy Youri Tielemans minimalnie chybił po dośrodkowaniu Matty'ego Casha. Wcześniej, w 42. minucie, poprzeczkę trafił Evann Guessand, który wszedł na boisko po kontuzji kapitana Johna McGinna. David Moyes przygotował swoją drużynę perfekcyjnie na to starcie. Everton grał kompaktowo w defensywie, skutecznie frustrując gospodarzy i czekając na swoją szansę. Gdy ta się nadarzyła, The Toffees wykorzystali błąd Martíneza z zimną krwią. Szczególnie dobrze spisywał się Jake O'Brien, który wielokrotnie blokował strzały rywali. To irlandzki obrońca uratował swoją drużynę w 36. minucie, wybijając piłkę sprzed linii bramkowej po próbie Rogersa. Porażka oznacza dla Aston Villi zmarnowaną okazję do zmniejszenia dystansu do liderującego Arsenalu. The Villans pozostają na trzeciej pozycji, ale ich strata do The Gunners nadal wynosi sześć punktów. Szczególnie bolesna jest ta porażka w kontekście weekendowych potknięć bezpośrednich rywali: Dla Everton to cenny triumf w walce o utrzymanie. Drużyna Moyesa pokazała charakter i determinację, wykonując plan taktyczny niemal bezbłędnie. Spotkanie nie obyło się bez kontrowersji. W 57. minucie James Garner wyraźnie popchnął Rogersa, gdy ten wbiegał w pole karne, ale sędzia nie dostrzegł przewinienia. Decyzja ta wywołała furię kibiców na Villa Park. Wcześniej Everton miał bramkę nieuznana za spalonego, gdy Harrison Armstrong znajdował się na pozycji niedozwolonej podczas gola O'Briena z główki. Porażka kończy historyczną serię Aston Villi na własnym stadionie i przypomina, że w Premier League każdy mecz niesie ze sobą niespodzianki. Dla Everton to dowód na to, że dobrze przygotowana taktyka może pokonać nawet faworyzowanych rywali.Skuteczna taktyka Everton
Konsekwencje dla tabeli
Kontrowersyjne momenty






