Arsenal wygrał 2-1 z Wolverhampton Wanderers w dramatycznym spotkaniu Premier League na Emirates Stadium, ale Kanonierzy musieli czekać do samego końca meczu, aby zapewnić sobie wszystkie trzy punkty.
Szczęśliwe otwarcie wyniku przez Arsenal
Gospodarze objęli prowadzenie w 70. minucie dzięki szczęśliwej bramce Bukayo Saki. Angielski skrzydłowy dośrodkował z rzutu rożnego bezpośrednio na bramkę, a bramkarz Wolves Sam Johnstone, który do tego momentu prezentował się bardzo dobrze, próbował obronić piłkę na linii bramkowej. Niestety dla gości, futbolówka odbiła się od słupka, a następnie od pleców golkipera i wpadła do siatki.
Jak skomentowała ekspertka Lucy Ward:
"Widać i słychać ulgę na tym stadionie. To niewiarygodne".
Zmiany w składzie Arsenal
Mikel Arteta mógł powitać z powrotem w podstawowym składzie trzech kluczowych zawodników:
- William Saliba - powrócił po kontuzji łydki, która wykluczyła go z ostatnich czterech meczów
- Declan Rice - wrócił po chorobie
- Jurrien Timber - zastąpił zawieszonego Riccardo Calafioriego
W sumie hiszpański szkoleniowiec dokonał pięciu zmian w porównaniu do środowego meczu z Club Brugge, wprowadzając również Ebere Eze i Bukayo Sakę do podstawowego składu.
Dramatyczny finał spotkania
Gdy wydawało się, że Arsenal kontroluje sytuację, Wolves odpowiedziały spektakularnym wyrównaniem w 90. minucie. Tolu Arokodare wykorzystał dośrodkowanie Mateusa Mane i precyzyjnym strzałem głową pokonał bramkarza Arsenalu, doprowadzając do remisu 1-1.
Radość gości trwała jednak bardzo krótko. Zaledwie trzy minuty później, w 90+3 minucie, Arsenal ponownie wyszedł na prowadzenie. Tym razem Yerson Mosquera po dośrodkowaniu Saki niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, próbując wybić futbolówkę przed Gabrielem Jesusem.
Sytuacja w tabeli
Zwycięstwo było niezwykle ważne dla Arsenalu w kontekście walki o pozycje w czołówce Premier League. Dla Wolves, które obecnie zajmują ostatnie miejsce w tabeli, była to kolejna bolesna porażka mimo dobrej gry i walecznej postawy.
Jak zauważyła Lucy Ward:
"Wolves muszą teraz wykrzesać kilka zwycięstw do stycznia i okna transferowego. To trudna sytuacja, ponieważ są tak daleko od bezpiecznej pozycji, że to absurdalne".
Kluczowe momenty meczu
Spotkanie było pełne emocji, szczególnie w końcówce. Arsenal długo nie mógł przełamać defensywy gości, a Sam Johnstone bronił bardzo pewnie do momentu pechowej bramki. Wolves pokazały charakter, wyrównując w ostatnich minutach, ale ostatecznie musiały pogodzić się z porażką po samobójczej bramce Mosquery.
Ten mecz pokazał, że w Premier League każdy punkt trzeba wywalczyć do samego końca, a Arsenal może być zadowolony z trzech punktów, mimo że jego gra pozostawiała wiele do życzenia przez większą część spotkania.






