Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski po raz pierwszy skorzystał ze swojego wicepremierowskiego uprawnienia do wystąpienia sejmowego, by ostro skrytykować prezydenta Karola Nawrockiego oraz skomentować akty dywersji na polskiej kolei.
Sikorski kontra Nawrocki - kulisy ostrego wystąpienia
Według informacji z otoczenia wicepremiera, Sikorski miał dość prezydenckiej retoryki i postanowił działać. Szczególnie irytowały go wypowiedzi Nawrockiego o Unii Europejskiej w kontekście zagrożenia dla polskiej suwerenności.
"Na moje oko to on po prostu postanowił postawić się tej brunatnej zarazie" - komentują politycy Koalicji Obywatelskiej, zaskoczeni werwą wystąpienia Sikorskiego.
Decyzja o wystąpieniu miała zapaść nie po weekendowym sabotażu kolejowym, lecz po przemówieniu Nawrockiego podczas uroczystości 11 listopada na placu Piłsudskiego, gdzie prezydent obszernie mówił o obronie suwerenności przed Brukselą.
Zielone światło od Tuska
Wicepremier otrzymał zgodę na wystąpienie od Donalda Tuska. Strategia była jasna: we wtorek premier miał mówić merytorycznie o aktach dywersji, w środę Sikorski - politycznie.
Politycy PiS sugerują konflikt między premierem a wicepremierem, ale eksperci upatrują w tym przemyślanej strategii przed wyborami prezydenckimi. Sikorski jest postrzegany jako bardziej strawny dla wyborców konserwatywnych niż Rafał Trzaskowski.
Rosyjska dywersja "absolutnie nieakceptowalna"
Odnosząc się do aktów sabotażu na polskiej kolei, Sikorski podkreślił międzynarodowe wsparcie dla Polski:
"Było silne wsparcie i przyjęcie do wiadomości, że Rosja eskaluje swoje działania hybrydowe. Kanałami służb są przekazywane pełne informacje, żeby skutecznie przeciwdziałać terroryzmowi państwowemu."
Minister wyliczył całą gamę rosyjskich działań przeciwko Polsce i krajom NATO:
- Akty podpalenia budynków
- Próby zabójstw
- Rozmieszczanie materiałów wybuchowych w samolotach
- Ataki cybernetyczne na szpitale i instytucje
- Szpiegostwo i dezinformacja
Atak na polskiego ambasadora
Komentując incydent z polskim ambasadorem w Petersburgu, Sikorski przypomniał o odpowiedzialności Rosji za bezpieczeństwo dyplomatów. Na transparent z pytaniem "kiedy Polska przestanie wspierać Ukrainę" odpowiedział jasno:
"Polska przestanie wspierać Ukrainę, kiedy Rosja przestanie ją bombardować."
Ograniczenia dla rosyjskich dyplomatów
Minister zaproponował zaostrzenie kontroli nad rosyjskimi dyplomatami w UE, wskazując niepokojące statystyki:
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Liczba rosyjskich dyplomatów w UE | Ponad 2000 |
| Odsetek działających niezgodnie ze statusem | Ponad 40% |
"Nie ma co Rosjanom ułatwiać takich działań i pozwalać im korzystać z dobrodziejstw Strefy Schengen, którą przecież próbują zniszczyć" - argumentował Sikorski.
Reakcje opozycji
Politycy PiS tradycyjnie opuścili salę podczas wystąpienia i skrytykowali je jako "atak na prezydenta". Poseł Jan Mosiński zarzucił Sikorskiemu granie na polaryzację, a Sebastian Kaleta mówił o "frontalnym ataku na prezydenta Nawrockiego".
W szeregach PiS panuje przekonanie, że Sikorski może być kandydatem KO na prezydenta w 2030 roku, co czyni go równie istotnym przeciwnikiem politycznym jak Donald Tusk.
Nowe otoczenie Sikorskiego
Politycy KO zwracają uwagę na zmiany w zespole wicepremiera - otacza się młodymi ludźmi lepiej rozumiejącymi wymogi współczesnych kampanii politycznych. To ma być jeden z powodów jego lepszych wyników w ostatnich prawyborach prezydenckich, gdzie osiągnął 25 procent poparcia.






