75-letnia Teresa D., ciotka Jacka Jaworka poszukiwanego za potrójne zabójstwo w Borowcach, stanęła w poniedziałek 24 listopada przed Sądem Rejonowym w Myszkowie. Kobieta oskarżona o ukrywanie siostrzeńca przez ponad trzy lata przyznała się do zarzucanego jej czynu, jednak odmówiła składania szczegółowych wyjaśnień.
Przełomowe zeznania w sądzie
"Przyznaję się do zarzutu ukrywania Jacka Jaworka" — powiedziała bardzo cichym głosem Teresa D. podczas pierwszej rozprawy. Jak donosi Radio Katowice, kobieta potwierdziła, że rozumie postawiony jej zarzut, ale nie chciała składać dalszych wyjaśnień.
Obrońca 75-latki, mecenas Tomasz Gola, ujawnił motywy działania swojej klientki. Strach i obawa o własne życie nie pozwalały kobiecie na podjęcie innej decyzji. Adwokat zaapelował również, by nie utożsamiać zbrodni w Borowcach z zarzutem stawianym jego klientce.
Dowody przeciwko Teresie D.
Śledztwo w sprawie utrudniania postępowania karnego zostało wszczęte po znalezieniu zwłok Jacka Jaworka 19 lipca 2024 roku. Dom Teresy D. przeszukano 7 sierpnia 2024 roku, a zebrane dowody jednoznacznie wskazywały na długotrwałe ukrywanie poszukiwanego.
Prokuratura ustaliła szereg faktów przeczących wersji przedstawionej przez oskarżoną:
- Teresa D. kupowała materiały budowlane jesienią 2022 roku, co wskazuje na znacznie wcześniejszą obecność Jaworka
- Na zabezpieczonych telefonach komórkowych znaleziono ślady DNA i odciski palców poszukiwanego
- W domu odkryto kartki z odręcznymi zapiskami Jaworka dotyczącymi ilości materiałów budowlanych
- Stwierdzono znaczny wzrost zużycia prądu i wody w okresie ukrywania się sprawcy
Nagranie ze smartwatcha jako kluczowy dowód
Szczególnie istotnym dowodem okazał się film zarejestrowany w smartwatchu należącym do Jacka Jaworka. Nagranie z 22 marca 2023 roku pokazuje mężczyznę przedstawiającego się i podającego datę w domu Teresy D.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek podkreślił, że śledczy uznali wyjaśnienia kobiety za niewiarygodne. Teresa D. twierdziła początkowo, że siostrzeniec pojawił się u niej dopiero 1 listopada 2023 roku.
Tragedia w Borowcach
Przypomnijmy, że 10 lipca 2021 roku Jacek Jaworek zastrzelił w Borowcach koło Częstochowy swojego brata Janusza, bratową Justynę oraz ich 17-letniego syna Jakuba. Cudem ocalał tylko najmłodszy syn małżeństwa.
Po zbrodni 55-latek ukrywał się przez ponad trzy lata. Jego zwłoki znaleziono 19 lipca 2024 roku w Dąbrowie Zielonej. Sekcja zwłok potwierdziła, że popełnił samobójstwo, używając tej samej broni, z której wcześniej zastrzelił członków rodziny.
Grożąca kara i dalszy przebieg procesu
Teresie D. za utrudnianie postępowania karnego poprzez ukrywanie Jacka Jaworka grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Na początkowym etapie śledztwa kobieta przebywała w areszcie.
Pierwsza rozprawa trwała niespełna godzinę. Sędzia Marek Zachariasz odrzucił wniosek obrony o wyłączenie jawności rozprawy. Kolejne posiedzenie zaplanowano na 5 stycznia 2026 roku.
Podczas wcześniejszych przesłuchań w prokuraturze Teresa D. płakała, mówiąc: "Żałuję tego, co zrobiłam, nie chcę iść do więzienia". Opisywała, że bała się siostrzeńca i nie mówiła nikomu o jego obecności, obawiając się o własne życie.
Sprawa potrójnego zabójstwa w Borowcach została umorzona ze względu na śmierć sprawcy, jednak proces ciotki, która przez lata pomagała mu unikać wymiaru sprawiedliwości, będzie kontynuowany.






