Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Thomas Rose w obszernym wywiadzie dla TVN24 przedstawił wizję nowej amerykańskiej strategii bezpieczeństwa oraz podkreślił wyjątkową rolę Polski w regionie. Dyplomata odniósł się także do wypowiedzi premiera Donalda Tuska, zapewniając, że Ameryka nie zostawia swoich sojuszników.
Polska jako lider europejskiej obronności
Według ambasadora Rose'a, Polska zajmuje kluczową pozycję w europejskim systemie bezpieczeństwa. Dyplomata nie szczędził komplementów pod adresem naszego kraju, nazywając go "najbardziej wpływowym krajem w Europie w zakresie obronności i zaangażowania".
"Jesteście wiodącą siłą w Europie, najbardziej wpływowym krajem w Europie w zakresie obronności i zaangażowania w nią. Nie ma krajów takich jak Polska, ponieważ to Polska musi przewodzić" - podkreślił Thomas Rose.
Ambasador zwrócił uwagę na paradoks polskiej polityki wewnętrznej. Mimo widocznych podziałów na scenie politycznej, Polska pozostaje najbardziej zjednoczonym narodem w Europie w kwestiach fundamentalnych.
Odpowiedź na słowa Donalda Tuska
W reakcji na obawy wyrażone przez premiera Tuska dotyczące amerykańskiej strategii bezpieczeństwa, ambasador Rose zapewnił o niezmiennym zaangażowaniu USA w sprawy europejskie, choć w nieco odmiennej formule.
"Nikogo nie zostawiamy samego. Zostawiamy za sobą wyłącznie ideę, że jesteśmy w stanie nieść większą część ciężaru, niż możemy" - wyjaśnił dyplomata, nawiązując do ograniczonych możliwości amerykańskich sił zbrojnych.
Przesunięcie strategiczne na Indo-Pacyfik
Rose nie ukrywał, że Stany Zjednoczone planują strategiczne przesunięcie środka ciężkości na region Indo-Pacyfiku w odpowiedzi na rosnące zagrożenie ze strony Chin. Ta zmiana wymusi większe zaangażowanie europejskich partnerów w zapewnienie bezpieczeństwa kontynentu.
- Konfrontacja z Chinami jako główne wyzwanie dla USA
- Konieczność przesunięcia zasobów na Indo-Pacyfik
- Zwiększona odpowiedzialność Europy za własne bezpieczeństwo
- Polska jako przykład dla innych krajów europejskich
Instrukcje Trumpa dla ambasadorów
Thomas Rose ujawnił także treść instrukcji, jakie otrzymał od prezydenta Donalda Trumpa przed objęciem stanowiska w Warszawie. Zgodnie z przekazanymi wytycznymi, każdy ambasador ma pracować na rzecz wzmocnienia Ameryki poprzez współpracę z krajem swojej misji.
"Prezydent skierował te same słowa do każdego ambasadora: jedźcie do swoich krajów, róbcie, co możecie, pracujcie na miarę sił, aby Ameryka stała się silniejsza. W moim przypadku to oznacza pracę z Polską, ponieważ silniejsza Polska, to silniejsza Ameryka" - wyjaśnił Rose.
Wyjątkowe osiągnięcia Polski
Ambasador nie szczędził słów uznania dla polskich osiągnięć ostatnich trzech dekad. Podkreślił, że Polska stała się mocarstwem nie tylko regionalnym, ale światowym, co budzi podziw wśród Amerykanów.
Szczególnie docenił polskie zaangażowanie w kwestie:
- Niepodległości i suwerenności
- Kultury i wiary
- Wolności i wartości rodzinnych
- Gotowości do poświęceń
- Spektakularnego sukcesu gospodarczego
Jedność w różnorodności
Rose zauważył, że mimo wewnętrznych sporów politycznych, Polska wykazuje niezwykłą jedność w sprawach fundamentalnych. Jego zdaniem, polskie "nieporozumienia wewnętrzne" koncentrują się konstruktywnie na tym, jak najlepiej wzmocnić kraj i jego pozycję międzynarodową.
"Czasami nie zgadzacie się co do tego, jak to zrobić, ale to jest jedność nie tylko ducha, ale też celu, której niestety brakuje w niektórych innych częściach Europy" - ocenił ambasador.
Wezwanie do większej asertywności
Dyplomata zachęcił Polskę do przyjęcia bardziej asertywnej roli w sprawach europejskich. Jego zdaniem, zarówno rząd, jak i prezydent są gotowi na podjęcie takiego wyzwania, a jedność na poziomie narodowym stwarza ku temu odpowiednie warunki.
Wypowiedzi ambasadora Rose'a pokazują nowy kierunek amerykańskiej polityki zagranicznej, w której tradycyjni sojusznicy w Europie mają przejąć większą odpowiedzialność za regionalne bezpieczeństwo, podczas gdy USA koncentrują się na rywalizacji z Chinami w regionie Pacyfiku.






