Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump potwierdził w sobotę przeprowadzenie zakrojonej na szeroką skalę operacji wojskowej przeciwko Wenezueli, ogłaszając jednocześnie schwytanie prezydenta Nicolása Maduro wraz z jego żoną.
Nocne ataki na kluczowe cele w Caracas
Seria eksplozji wstrząsnęła stolicą Wenezueli około drugiej w nocy czasu lokalnego. Według doniesień amerykańskich mediów, celem ataków były strategiczne obiekty militarne, w tym lotnisko La Carlota w Caracas oraz Fuerte Tiuna - największą bazę wojskową w stolicy, gdzie według źródeł Maduro miał spędzać noce.
Mieszkańcy Caracas zgłaszali obserwowanie kolumn dymu oraz nisko lecących samolotów. Część miasta została pozbawiona prądu, a eksplozje trwały około pół godziny, budząc mieszkańców ze snu.
Oświadczenie Trumpa o schwytaniu Maduro
Trump opublikował komunikat na swojej platformie społecznościowej Truth Social, w którym stwierdził:
"Stany Zjednoczone z powodzeniem przeprowadziły atak na szeroką skalę przeciwko Wenezueli i jej przywódcy, prezydentowi Nicolásowi Maduro, który wraz ze swoją żoną został schwytany i przewieziony samolotem poza granice kraju."
Prezydent USA zapowiedział konferencję prasową na godzinę 11:00 czasu lokalnego w swojej rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie, gdzie ma przedstawić szczegóły operacji.
Reakcja władz wenezuelskich
Rząd Wenezueli zdecydowanie potępił ataki, określając je jako "najpoważniejszą agresję militarną" ze strony Stanów Zjednoczonych. W oficjalnym komunikacie władze w Caracas stwierdziły:
- Wprowadzenie stanu wyjątkowego na całym terytorium kraju
- Wezwanie wszystkich sił społecznych i politycznych do mobilizacji
- Zapowiedź wniesienia skarg do Rady Bezpieczeństwa ONZ
- Zastrzeżenie prawa do "uzasadnionej obrony" zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych
Minister obrony Wenezueli, generał Vladimir Padrino López, pojawił się publicznie ponad trzy godziny po atakach, potwierdzając użycie amerykańskich helikopterów i rakiet. Według jego słów, w wyniku ataków są ofiary śmiertelne i ranni wśród ludności cywilnej.
Międzynarodowe reakcje
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro, sojusznik Maduro, potwierdził ataki na Wenezuelę i wezwał do pilnych spotkań ONZ oraz Organizacji Państw Amerykańskich. Z kolei prezydent Argentyny Javier Milei wyraził poparcie dla działań USA, pisząc na platformie X: "Wolność idzie naprzód".
Rosyjska ambasada w Caracas poinformowała, że jej budynki nie zostały uszkodzone w atakach, a kontakt z wenezuelskimi władzami jest utrzymywany. Według niezależnych mediów, Władimir Putin udał się do Kremla na pilne spotkania w sprawie sytuacji.
Konsekwencje dla transportu lotniczego
Linie lotnicze obsługujące połączenia z Wenezuelą, w tym hiszpańskie Iberia, Air Europa i Plus Ultra, przedłużyły zawieszenie lotów do końca stycznia 2026 roku, kierując się zaleceniami agencji bezpieczeństwa lotniczego.
Tło konfliktu
Napięcia między USA a Wenezuelą narastały w ostatnich miesiącach. Stany Zjednoczone zwiększyły obecność militarną na Karaibach i nie uznają Maduro za prawomocnego prezydenta, łącząc jego rząd z handlem narkotykami.
Sytuacja w Wenezueli pozostaje dynamiczna, a mieszkańcy kraju, który od 27 lat znajduje się pod rządami bolivariańskimi zapoczątkowanymi przez Hugo Cháveza, z napięciem oczekują dalszego rozwoju wypadków.






